Czy nadchodzi koniec rządów finansowej oligarchii w Ameryce?

W dn. 6 września nasi rządzący pozwolili nam wypowiedzieć się we wskazanych przez nich kwestiach. Jedno z trzech pytań referendalnych brzmi: „Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?”. Odpowiedzieć można: „Tak” lub „Nie”. Ale co w rzeczywistości będzie oznaczał wybór: „Nie”?
Zrozumiałym jest, że finansowanie polityków powinno podlegać większej kontroli społeczeństwa – w końcu to my jesteśmy ich pracodawcami. Tym bardziej, że nasi rządzący nie mają większych skrupułów przy wydawaniu nie swoich pieniędzy. Ale czy „Nie” to rzeczywiście dobry wybór?
W Stanach Zjednoczonych, stawianych nam za wzór demokracji, kandydatów na rządzących, zamiast podatników, nierzadko finansują światowe koncerny. Oczywistym jest, że korporacje nie robią tego z czysto altruistycznych pobudek – jest to transakcja wiązana: „My sfinansujemy ci dostęp do stołka, a Ty załatwisz nam: …” Moj znajomy Amerykanin podsumował tę sytuację jednym stwierdzeniem: „U nas korupcja jest po prostu legalna”.
Przykładów nie trzeba daleko szukać – w nadchodzących wyborach o urząd prezydenta ubiega się Hilary Clinton, którą już okrzyknięto „Bride of Frankenfood” (co oznacza „Pannę młodą Frankenjedzenia”) z powodu jej powiązań z firmą Monsanto. Ale z ramienia Demokratów o prezydencki fotel walczy też inny polityk: senator Bernie Sanders (mój kandydat numer jeden), który chce przerwać więzy łączące świat wielkiego biznesu z polityką.

Tekst źródłowy:
http://www.commondreams.org/news/2015/08/03/topple-us-oligarchy-sanders-calls-publicly-financed-elections
z dn. 3.08.2015

Kandydat na prezydenta, Bernie Sanders, chce skończyć z rządami finansowej oligarchii w Ameryce

Bernie Sanders

Bernie Sanders, w swojej kampanii prezydenckiej, nie stroni od tematu wielkich pieniędzy w polityce. W zeszłą niedzielę senator zapowiedział, że będzie domagał się od Kongresu wprowadzenia legislacji zapewniających finansowanie kampanii wyborczych z budżetu państwa.

„Zamierzamy wprowadzić ustawę umożliwiającą ubeganie się o urząd bez konieczności żebrania od ludzi bogatych i wpływowych funduszy potrzebnych na sfinansowanie kampanii” – powiedział Sanders na spotkaniu z wyborcami w miasteczku Rollinsford w New Hampshire.

Sanders surowo skrytykował wyrok Sądu Najwyższego z 2010 w sprawie wniesionej przez organizację Citizens United (walczącą o przywrócenie kontroli społeczeństwa nad rządzącymi). Decyzją Sądu zniesiono wtedy limity w ilościach pieniędzy przekazywanych na kampanie, co umożliwiło ludziom bardzo bogatym przekazywanie politykom niebotycznych sum i tym samym wpływanie na wynik wyborów. Krytyka Sandersa dotarła do uszu byłego prezydenta Jimmy’ego Cartera, który w programie Thom Harmann Program potwierdził, że „Stany Zjednoczone są obecnie oligarchią, a nieograniczona możliwość kupowania polityków wywróciła do góry nogami cały system. Obecnie polega on na spłacaniu przez rządzących swoich ofiarodawców”.

Nawiązując do Citizens United, Sanders powiedział w niedzielę: „Musimy zmienić tą decyzję zanim będzie za późno. Żyjemy w oligarchii, w której polityków kupuje się za coraz większe pieniądze.”
Senator z Vermontu przyrównał polityków do taksówkarzy, którzy na swoim ubiorze noszą logo sponsorów. Zaproponował, by niektórzy rządzący także nosili takie naszywki np. „Sponsorują mnie bracia Koch” lub „Sponsoruje mnie branża naftowa.”

W prowadzonej przez siebie kampanii Sanders odmówił otrzymania wsparcia ze strony PAC (amerykańskiej organizacji zbierającej fundusze na finansowanie działalności polityków). Sandersowi pomagają przede wszystkim zwykli obywatele przekazujący mu niewielkie sumy. Ponad 76% wszystkich datków (które łącznie wyniosły ponad 10,5 mln dolarów) pochodzi od osób, które wpłaciły mniej niż 200 dolarów.

W międzyczasie, jak donosi portal The Intercept, stanowisko głównej rywalki Sandersa, Hillary Clinton, w sprawie związku wielkich pieniędzy z polityką jest mało przejrzyste. Organizacja studencka Democracy Matters opublikowała nagranie z wypowiedzią Clinton w tej sprawie. Jon Schwarz z The Intercept podsumował ją jako „pełną frazesów papkę”. Kandydatka na prezydenta wyraża w niej wsparcie dla finansowania kampanii z budżetu państwa, co, jak przyznaje Schwarz, dobrze wygląda, ale „pani Clinton musi zacząć realizować to, co deklaruje”.
„Jeśli Clinton naprawdę wspiera finansowanie z budżetu państwa” – pisze Schwarz – „to najważniejszą rzeczą, jaką powinna teraz zrobić jest lansowanie ustawy „Government By the People Act”, która tworzy system finansowania Kongresu, oraz wykorzystanie swojej kampani do edukacji ludzi w tym temacie.”

Wspomniana wyżej organizacja Democracy Matters przygotowała kilka pytań dla pani Clinton, w tym następujące: „Wierzy Pani w finansowanie wyborów z budżetu państwa. Ci z nas, którzy pragną przywrócić w Ameryce demokrację, chcieliby dowiedzieć się coś o Pani planach ustawodawczych w tej kwestii: Czy wspiera pani ustawę Johna Sarbanes’a „Government by the People Act”? Czy będzie ona jednym z priorytetów Pani administracji już od pierwszego dnia pracy?”

Jak dotąd tylko Sanders podpisał przygotowaną przez organizację deklarację, która mówi: „Wspieram przywrócenie w Ameryce demokracji poprzez finansowanie z budżetu państwa kampanii wyborczych i odsunięcie dużych pieniędzy od polityki”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s