Co łączy chemtrails z tegoroczną suszą?

Tego lata tematykę popularnego programu rolniczego Agrobiznes, emitowanego przez TVP, zdominowała oczywiście susza.
W wydaniu z dn. 31.08.2015 stwierdzono, że: „tak niesprzyjającej pogody dla upraw rolnych nie było od lat. Zima bez śniegu, chłodna i wietrzna wiosna, upały tylko dopełniły reszty.” Według Leszka Stachurskiego, rolnika z Liskowa, skutki mogą być odczuwalne przez lata: „W tej glebie to już wszystko zamarło – cała mikrobiologia. I to się może odbić nie tylko na tych plonach, które teraz są, ale i kolejnych.” Rząd przeznaczył na pomoc poszkodowanym prawie pół miliarda złotych. Jednak Teodozja Bień, członek jednej z komisji do szacowania strat w rolnictwie, tak wypowiedziała się na łamach programu: „To, co się dzisiaj proponuje rolnikowi, te dopłaty w związku z suszą, to jest chyba na otarcie łez. Bo to nijak się ma do tych strat, które rolnik poniósł. Ja uważam, że to jest celowe działanie rządu, żeby zniszczyć polskie rolnictwo.„ …
Dla tych z nas, którzy znają temat chemtrails, i którzy w tym roku odnotowali chyba rekordową ilość dni z „zasmużonym” niebem – wszystko układa się w logiczną całość. Oczywistym jest, że rozpylanie w atmosferze różnych substancji wpływa na pogodę, a ta z kolei na wielkość i jakość plonów. W tym roku związek niemalże codziennych oprysków z ogromnymi szkodami w rolnictwie wydaje się oczywisty. Być może ktoś próbuje zniszczyć tę, jak ważną dla nas, gałąź gospodarki, a następnie przez głód – dobrać się do skóry polskiemu społeczeństwu.
Nie jest jednak do końca zrozumiałe, w jaki sposób smugi chemiczne mogą wywołać suszę. Kojarzymy raczej (a i nierzadko odczuliśmy to na własnej skórze), że zmasowane opryski przynoszą chłód i wilgoć w powietrzu. Także inżynierowie klimatyczni przyrównują sposób działania geoinżynierii do wybuchu wulkanu, po którym następuje ochłodzenie klimatu. Jednak ci sami eksperci nie mówią nam, że wybuch wulkanu może wywołać długotrwałą suszę.

susza

W tym roku rekordowe susze dotknęły nie tylko Polskę. Z ich tragicznymi skutkami borykają się także: Afryka, Australia, Brazylia, Rosja, Stany Zjednoczone, Filipiny i Karaiby. Na dodatek światowe zapasy wody pitnej wyczerpują się w zastraszającym tempie.
Ale nie tylko dotkliwe susze doświadczają ostatnio naszą planetę. O powodziach, huraganach, tornadach czy nawet wybuchach wulkanów w różnych częściach świata słychać już na okrągło. Dziennikarze mówią nam, że przyczyna jest tylko jedna: globalne ocieplenie.
Jednak mając do czynienia z globalnym ociepleniem, to zgodnie z prawami fizyki wzrostowi temperatur powinny towarzyszyć zwiększone opady deszczu. Skąd zatem taka susza? Według Dane’a Wigingtona, założyciela organizacji Geoengineering Watch, odpowiedź jest tylko jedna: geoinżynieria.

Wybucha wulkan, i co dalej?

Wybuchy wulkanów, po których następowało okresy chłodu, w historii ludzkości zdarzały się nie raz. Przykładem choćby z ostatniego stulecia są wybuchy wulkanów Katmai na Alasce w 1912 oraz Pinatubo w Filipinach w 1991, gdzie emisja pyłów niemalże całkowicie zablokowała dopływ promieni słonecznych i wpłynęła na ochłodzenie się klimatu.
Po wybuchu wulkanu, gaz i popiół tworzą w powietrzu kolumnę. Przy najbardziej gwałtownych wybuchach jej wysokość może sięgać 50km, docierając do stratosfery. Zawieszone w powietrzu aerozole zostają następnie porwane przez prąd powietrza i przenoszone w inne miejsca.
W oparciu o zjawiska towarzyszące wybuchowi wulkanu, geoinżynieria proponuje rozpylanie w stratosferze substancji, które będą sztucznie spowolniać proces ocieplania się klimatu.

Na spotkaniu w Departamencie Nauk, Alan Robock, profesor klimatologii na Uniwersytecie Rutgersa oraz członek Międzynarodowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC), przedstawiał korzyści i ewentualne skutki inżynierii klimatycznej. Co ciekawe, Robock powiedział:
„Po wybuchu wulkanu ilość opadów zmniejsza się”.

Dane historyczne potwierdzają słowa Robock’a, i to nawet te z dalekiej przeszłości. Przykładowo: wybuch wulkanu Laki w Islandii w latach 1783-1784 wywołał zabójcze susze w Egipcie – notowany od roku 622 poziom Nilu w Aswan osiągnął wtedy swoje minimum. A w ostatnim stuleciu? W 1963, kiedy wybuchł indonezyjski wulkan Mount Agung, w południowych Chinach zanotowano jedną z najgorszych suszy w historii. W Hong Kongu wprowadzono wtedy racjonowanie wody udostępniając ją jedynie przez 4 godziny dziennie. Również w 1991, po wybuchu wulkanu Mount Pinatubo na Filipinach, odnotowano okres znacząco mniejszych opadów. Także i ten rok okazał się dla Hong Kongu jednym z najsuchszych.

Wyjaśnienie tego zjawiska nie jest trudne: brak lub niedostatek promieni słonecznych spowalnia proces parowania, który jest początkiem tworzenia się chmur, a następnie opadów deszczu na Ziemi.

Okazuje się także, że odpowiednie warunki mogą sprawić, że wybuch wulkanu wywoła powódź. W 1982, po wybuchu meksykańskiego El Chichon chmura wulkaniczna ciągnęła się aż do Morza Południowochińskiego, a w Hong Kongu odnotowano drugi rok w historii najwyższych opadów.
Wulkany nie wybuchają często, ale jeśli już, to ich wpływ na klimat jest ogromny. I mimo tego, nadal tylko garstka naukowców bada to zjawisko.” – mówi Wyss Yim Wai-shu, naukowiec z Hong Kongu.

Inżynierowie klimatyczni, karmiąc nas papką o walce z globalnym ociepleniem, przyrównują działania geoinżynierii do wybuchu wulkanu. Efektem pożądanym jest ochłodzenie klimatu, które zwykle temu wybuchowi towarzyszy. Niepożądanym katastroficzne w skutkach susze i powodzie, o których nikt z gorących zwolenników geoinżynierii nie raczy poinformować.

Opracowano na podstawie:
http://www.tvp.pl/informacje-rolnicze/agrobiznes/wideo/31082015-1210/21192215
http://www.geoengineeringwatch.org/engineered-drought-devastation-is-wreaking-havoc-on-four-continents/
http://www.nasa.gov/centers/langley/news/researchernews/rn_robockfeature.htmlhttp://www.scmp.com/news/china/article/1444058/indonesian-volcanic-eruptions-may-cause-southern-china-drought-expert

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Co łączy chemtrails z tegoroczną suszą?

  1. Czas by zastanowić się nad możliwością, iż gospodarstwa przemysłowe stosujące chemikalia takie jak glifosat i glufozynat odegrały ważną rolę w tworzeniu suszy i innych ciężkich warunków pogodowych.
    Określenie ‚mikrobiom’ może być mylące bo kojarzy się z rzeczami tak małymi i nieistotnymi, które w odniesieniu do zjawisk makroskopowych, są dosłownie niewidzialne. Te wszechobecne bakterie łącznie stanowią razem coś jak obejmujący glob-organizm, a ich zbiorowa moc wpływania na zmiany klimatu planety może być znacznie głębsza niż ktokolwiek z nas sobie wyobrażał. Na przykład teraz wiemy, że mikrobiom atmosferyczny reguluje powstawanie i opady deszczu i śniegu. W rzeczywistości ziemia jest otoczona bakteriami i produktami mikrobów latających od ziemi do nieba i z powrotem do ziemi. Niedawny artykuł wyjaśnia jak „Nad ziemią poza tropikami, tylko 1% zdarzeń deszczowych angażuje wolne od lodu chmury, jak twierdzi nowe badanie”. A jaka jest najbardziej istotna bakteria ‚deszczowa’ dotychczas zidentyfikowana, jeśli nie zawierająca lód [ang. ice-nucleating] bakteria zwana Pseudomonas syringae? Może byłoby bardziej dokładne mówić o tych bakteriach w atmosferze ogólnie nie jako mikrobiom, a „makrobiom atmosferyczny”.
    Szanse są, że nigdy nie słyszałeś o bakteriach wywołujących deszcz, choć koncepcja istnieje od lat 1970. Możesz nie wiedzieć o mikrobach żyjących w atmosferze, czy o bioopadach [ang. bioprecipitation]. I pewnie myślałeś, że ‚taniec deszczu’ tubylczych Amerykanów i Afrykańczyków to mit. Ale zbierz wystarczająco dużą grupę ludzi żeby wykopali stopami dużo pyłu, i ten starożytny rytuał zaczyna mieć sens. Ciekawy nowoczesny przykład tego zjawiska pochodzi z plantacji herbaty w zachodniej Kenii, znany ze swojej niesamowitej ilości burz gradowych. W 1982 Russell Schnell, student z University of Colorado, odkrył, że osoby zbierające liście herbaty szurając nogami wykopywały do atmosfery cząstki niosące P. syringae doprowadzając do 132 dni burz gradowych w ciągu jednego roku.
    Teraz kiedy już wiemy o naszych wywołujących deszcz przyjaciołach, wygląda na to, że powinniśmy ich chronić, a nie hamować ich ważną pracę podlewania planety. To może być powodem kupowania organicznej żywności i promowania naturalnych metod rolniczych. Nadszedł czas by zastanowić się nad możliwością, że rolnictwo przemysłowe stosujące chemikalia takie jak glifosat i glufozynat odegrało ważną rolę w tworzeniu suszy i innych ciężkich warunków pogodowych. Tymczasem strażacy walczą z pożarami w Kalifornii i Montanie z powodu suszy. „Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że tak jak istnieją bakterie w glebie i w jelitach, są też bakterie w chmurach. Bakterie są w stanie zebrać parę wodną, która może wywołać tworzenie się chmur. Jest możliwe, że odgrywają ważną rolę w moderowaniu pogody na świecie. Ponieważ glifosat jest znany z zakłócania bakterii w glebie i bakterii w jelicie, to logiczne jest założenie, że może też zakłócić bakterie w chmurze. Może to być również ważnym czynnikiem w ostatniej suszy w Kalifornii. Te pomysły są spekulacyjne, ale również zasługują na głębsze badania”.
    Wiele gatunków bakterii odgrywa rolę w bioopadach [ang. bioprecipitation], gdzie większość deszczu zaczyna się od tworzenia się lodu w chmurach. Organizmem najlepiej znanym ze swojej roli w produkcji lodu na ziemi i w chmurach jest bakteria Pseudomonas syringae. Te mikroorganizmy są znane jako lód-nukleatory [ang. ice nucleators], występują w deszczu, śniegu i gradzie wszędzie na Ziemi. Bakterie używają swoje białka błonowe zawierające lód (ang. ice-nucleation proteins INPs) do tworzenia lodu w stosunkowo ciepłych temperaturach:
    „W zależności od materiału zarodkującego bakterie mogą powodować powstawanie lodu nawet w temp. -1° C, ale zwykle czysta woda zamarza w temp. ok. -36° C”. Tu widać ten proces w laboratorium: https://www.youtube.com/watch?v=pH-afIrfUbQ
    Bakterie wywołujące deszcz nowoczesny przemysł rolniczy uważa za patogeny z uwagi na ich zdolność wywoływania szkód upraw przez mróz. One robią to żeby zdobyć dostęp do roślin jako ich źródła pokarmu. Naszym zadaniem jest zidentyfikowanie akceptowalnych metod rolniczych, chroniących zarówno wywoływaczy deszczu jak i uprawy. Herbicyd glufozynat używany na farmach migdałowych w Kalifornii jest znany z tego, że znacznie obniża liczbę bakterii wywołujących deszcz. Glufosynat marki Bayer jest używany w parze z lub jako alternatywa dla glifosatu Monsanto (Roundup) do zwalczania chwastów. Odporność na glifosat tworzy większy rynek dla glufozynatu.
    Glifosat stale występuje w środowisku, powszechnie spotykany jest w powietrzu, w deszczu, wodach gruntowych i rzekach. Dokładnie jak glifosat wpływa na działanie bakterii wywołujących deszcz jest nieznane i pomijane. Jedno badanie wykryło wzrost P. syringae całkowicie hamowany przez glifosat, pod pewnymi warunkami. Nasuwają się pytania takie jak: jakie rodzaje upraw najbardziej lubią bakterie wywołujące deszcz ? I czy zanieczyszczenie powietrza w tym CO2 i dwutlenek siarki (antybakteryjny i wykorzystywany do wzrostu, również wywołujący kwaśne deszcze) prowadzi do dysbiozy mikrobiomu atmosferycznego? Czy obniżamy liczbę bakterii wywołujących deszcz poprzez proces wykluczenia konkurencyjnego, w którym inne przeważają te wywołujące deszcz?
    Problem jest podobny do tego z dysbiozą jelita, zwiększa się tam, gdzie występuje zanieczyszczenie, zła dieta oraz wybory medyczne, w tym wykorzystywanie antybiotyków, one naruszają krzywą jelitowej równowagi drobnoustrojowej prowadzącej do zespołu metabolicznego i chorób neurodegeneracyjnych. Rzeczywiście, zanieczyszczenie powietrza teraz silnie wiąże się z cukrzycą typu 2, być może z powodu cząstek stałych [albo zawieszonego pyłu] i bakterii przemieszczających się z płuc do jelit. A zatem, jaki będzie los bakterii deszczowych, kiedy ich środowisko naturalne zmienia się albo ulega zniszczeniu, a chemikalia rolnicze coraz częściej uważają je za „patogeny”?
    Niedawno opublikowany w International Research Journal of Biological Sciences szerzej zajmuje się tą sprawą:
    „Występowanie deszczu i śniegu stało się bardziej ekstremalne i lokalizacje są coraz bardziej spolaryzowane, chociaż mniej lub więcej nadal pada deszcz i śnieg. Intensywne opady deszczu są tam gdzie pozwalają na to warunki fizyczne, a susze tam gdzie ich nie ma. To może być częściowo spowodowane zmniejszonym środowiskiem dla bakterii deszczowych takich jak P. syringae. W przeszłości nie było nic co kontrolowało wzrost i reprodukcję P. syringae. Dlatego rosły i się rozmnażały jak chciały i wywoływały deszcz. Ale teraz możliwość nadal istnieje, ale prawdopodobieństwo jest znacznie niższe, bo rośliny-gospodarze zniknęły albo są chronione pestycydami. Stosowanie pestycydów w rolnictwie przemysłowym na całym świecie w celu zniszczenia P. syringae, sięga do różnych części świata, to zniszczyło pastwiska, nawet hektary dżungli amazońskiej w których żyją kolonie bakterii”.
    Teraz, skoro wiemy, że 99% deszczu powstaje w chmurach lodowych i że bakterie są odpowiedzialne za produkcję lodu, to jak możemy uzasadniać zmniejszanie ich liczby stosowanymi w rolnictwie środkami chemicznymi? Ogólne zdrowie Ziemi i wszystkich gatunków zależą od równowagi mikrobów.
    Sayer Ji & Keith Bell
    Źródło: http://www.greenmedinfo.com/blog/california-drought-surprising-cause?page=2

    Polubienie

  2. Pingback: Co łączy chemtrails z tegoroczną suszą? | abcdeef

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s