Zamachy w Paryżu – ale o co chodzi?

Wszyscy solidaryzujemy się z Francją. Choć z jakiegoś powodu nigdy nie solidaryzowaliśmy się z Libanem, Syrią czy Irakiem. Czy z wieloma innymi miejscami na ziemi z bardzo, bardzo długiej listy.

terrorist

Mamy wierzyć, że amerykańskie inwazje nie są mile witane przez miejscową ludność z powodu jej koloru skóry czy kultury, a nie faktu, że ci ludzie dobrze wiedzą, że ta inwazja skończy się zbombardowaniem i zniszczeniem ich kraju. Ale jeśli ktoś zamorduje niewielką ilość osób w białym, chrześcijańskim, europejskim kraju z „prowojennym” rządem, to nagle budzi się w nas współczucie.
Nazwałem francuski rząd „prowojennym” ponieważ dziś, w ramach trwającej wojny z terrorem (która tylko rozprzestrzenia ten terror) to właśnie Francuzi stoją po stronie bombardujących i najeźdźców. Na dodatek sprzedają wartą miliardy dolarów broń dla tych małych bastionów równości i wolności jak Arabia Saudyjska, która… finansuje działania antyzachodnich grup terrorystycznych!

„To nie jest tylko atak na Francuzów, to atak na całą ludzkość i wszystko co kochamy” – powiedział amerykański senator Lindsey Graham po zamachach w Paryżu. Zgadzam się, że współczucie powinno obudzić się w każdym z nas w dzień po tej masakrze, ale uważam także, że należy się to każdemu innemu miejscu na ziemi. Większość ofiar wojennych to cywile. A jakoś nigdy media nie mówią nam, że zabijanie ludzi w Jemenie, Pakistanie czy Palestynie to atak na ludzkość.

Warto może przypomnieć zatem i mediom i senatorowi, kto odpowiada za te rzezie:

  • od czasów II Wojny Światowej na świecie wybuchło 248 konfliktów zbrojnych. Stany Zjednoczone zainicjowały 201 z nich,
  • w trakcie tych 201 zginęło około 30 milionów cywilów z czego 90% to niewinne dzieci, starcy oraz zwykli obywatele,
  • wojny zainicjowane przez Amerykanów zabiły więcej ludzi niż hitlerowskie Niemcy.

A agencja Associated Press właśnie opublikowała raport z kolejnymi dowodami na celowe zbombardowanie przez Amerykanów afgańskiego szpitala prowadzonego przez Lekarzy bez Granic (pisałam o tym w artykule: [-]). Według raportu siły stanów Zjednoczonych umyślnie i celowo zniszczyły szpital pełniący funkcje cywilne, co stanowi pogwałcenie Konwencji Genewskiej i amerykańskiego prawa dotyczącego zbrodni wojennych. Szpital ten był jedynym większym centrum medycznym w północno-wschodnim Afganistanie i udzielał pomocy wszystkim poszkodowanym w konflikcie amerykańsko-talibskim. Poza zabitymi w ramach bombardowania, kolejne tysiące ludzi zginą z powodu braku dostępu do opieki medycznej. Może warto się tu zastanowić, czy mordowanie jednej grupy ludzi jest bardziej smutne niż innej? Albo czy zbombardowanie szpitala nie jest aktem terroryzmu? Czy życie Afgańczyka jest mniej warte niż Paryżanina?
12 listopada, dzień przed masakrą w Paryżu, w Libanie miał miejsce największy od 25 lat w tym kraju atak terrorystyczny – zginęło 41 osób. Czy media poinformowały nas o tym? Nie? Może zatem warto zastanowić się: czy rzeczywiście kontrolujemy to, na co zwracamy uwagę i co budzi nasze współczucie?

Wróćmy jednak do zamachów w Paryżu

W ciągu godziny od wybuchów, beż żadnych dowodów, jednoznacznie ustalono, że sprawcą było ISIS. Tak właśnie działa propaganda.

A zatem znów mamy bezdyskusyjną wersję wydarzeń, tym razem w Paryżu. Podobnie jak kilku Saudyjczyków z pudełkiem noży przechytrzyło amerykańskie służby bezpieczeństwa, tak tutaj ISIS udało się kupić broń nie do kupienia i przechytrzyć cały wywiad francuski przypuszczając serię ataków na Paryż.

Ale dlaczego ISIS miałoby to zrobić? Aby pomścić niewielką rolę Francji w inwazji Waszyngtonu na Bliski Wschód? Dlaczego nie zaatakowali Amerykanów?
A może ich celem było zablokowanie przepływu uchodźców do Europy poprzez zamknięcie granic? Czy rzeczywiście ISIS chce zatrzymać wszystkich swoich przeciwników w Syrii i w Iraku? Czy pasuje im masowa rzeź i próba objęcia kontrolą milionów ludzi?

Ale nie oczekujmy żadnych wyjaśnień czy pytań w tej sprawie od mediów, które już ustaliły swoją wersję zdarzeń.

Zagrożeniem dla politycznej elity Europy nie jest ISIS. Zagrożeniem są antyunijne i antyimigranckie partie polityczne: Pegida w Niemczech, Partia Niepodległości w Anglii czy Narodowy Front we Francji. Ostatnie sondaże wskazują, że liderka Narodowego Frontu, Marine Le Pen, już w 2017 może zostać prezydentem.
Coś trzeba było zrobić z tą masą ludzi uciekającą przed inwazją Waszyngtonu. W przeciwnym razie elita polityczna mogłaby przegrać z ugrupowaniami, które sprzeciwiają się służalczej postawie Europy wobec Ameryki.
Unijne negocjacje dotyczące uchodźców, niemieckie przyjęcie ponad miliona z nich oraz ostra krytyka tego posunięcia przez rządy wschodniej Europy, które budują ogrodzenia z drutu kolczastego – to wszystko uniemożliwiało odejście od strefy Schengen. Ale po zamachach w Paryżu to, co niemożliwe stało się możliwe, a prezydent Francji natychmiast ogłosił zamknięcie francuskich granic. To zamykanie granic będzie się rozprzestrzeniać, a główny postulat partii nacjonalistycznych o nie przyjmowaniu uchodźców, stanie się bezcelowy. Unia znów będzie bezpieczna, podobnie jak jej służalcza postawa wobec Stanów Zjednoczonych.
Niezależnie od tego, czy zamachy w Paryżu były operacją fałszywej flagi czy nie, to takie będą ich konsekwencje. Konsekwencje służące interesom politycznej elity i Waszyngtonu.

Ale elita z Amerykanami ugrała nie tylko to…
W Europie otwarcie już mówi się o kryzysie imigracyjnym. Liberalna polityka wobec uchodźców oraz narzucone wewnątrz Unii kwoty zachęciły rzesze ludzi do podróży na nasz kontynent. Jednocześnie grupy nacjonalistyczne, a nawet rasistowskie czy ksenofobiczne, próbują wywołać w społeczeństwach histerię w związku z „imigrancką inwazją”.
Napięcie wśród Europejczyków rosło w związku z tą sytuacją, sięgając zenitu po niewiarygodnie okrutnej masakrze w Paryżu. A rządzący chętnie to wykorzystają, aby usprawiedliwić dalsze mieszanie się Zachodu w sprawy Syrii. W zaistniałych okolicznościach opinia publiczna chętnie wesprze tamtejszych „walczących o pokój” i łyknie kłamstwa o „magazynach pełnych broni masowej zagłady” Baszszar al-Asada.

Tuż po zamachach Francois Holland powiedział: „Wszystkim tym, którzy byli świadkami tych okropnych rzeczy pragnę powiedzieć, że idziemy na bezlitosną wojnę. Jeśli terroryści są w stanie dopuścić się takich okropności, to muszą wiedzieć, że po drugiej stronie stoi zdeterminowana, zjednoczona Francja.”
Nie ma zatem wątpliwości, że Francja spróbuje wykorzystać zamachy w Paryżu do usprawiedliwienia próby obalenia, u boku Amerykanów, rządu w Damaszku. Oni chcą tej wojny, wojny, którą obecnie tracą i dla której nie ma wystarczającego poparcia w społeczeństwie.

A zatem w przypadku zamachów w Paryżu, zamiast pytania: o co chodzi? trzeba się zapytać: kto na tym skorzysta? I wtedy znajdzie się odpowiedź.

No bo, czy ludzie inteligentni mogą się tak łatwo dać nabrać na historię, którą ustalono zanim zebrano jakiekolwiek dowody? Może i tak, skoro na Zachodzie fakty powstają na podstawie oświadczeń rządzących. I nie ma tu miejsca na dochodzenie. Jeśli 90% amerykańskich mediów znajduje się w rękach 6 megakorporacji – to nie może być inaczej.

I choć absurdalność otaczającego nas matriksa wzrasta, to wraz z nią rośnie też jego niezniszczalność.

Opracowano na podstawie:
http://www.washingtonsblog.com/2015/11/non-french-war-deaths-matter.html
http://www.washingtonsblog.com/2015/11/french-false-flag-01-were-an-empire-and-create-our-own-reality-while-youre-studying-well-act-again-were-historys-actors-and-all-of-you-wil.html
http://www.globalresearch.ca/selective-empathy-terrorist-attacks-rock-paris-public-response-to-tragedy-is-typically-disproportionate/5489179
http://www.globalresearch.ca/the-paris-terrorist-attacks-and-the-official-story-the-matrix-extends-its-reach/5489014
http://www.globalresearch.ca/attack-in-france-state-sponsored-terror-but-which-state/5488941

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Zamachy w Paryżu – ale o co chodzi?

  1. Pingback: Amerykańska strategia zagraniczna. Imperium strachu | Ripsonar

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s