Obama uparcie przemilcza fakt prowadzenia geoinżynieryjnych eksperymentów

Amerykańska Agencja ds. Ochrony Środowiska (ang. Environmental Protection Agency, w skrócie: EPA) zamierza zaklasyfikować emisje z samolotów do grupy zanieczyszczeń szkodzących ludzkiemu zdrowiu. Prawdopodobnie propozycja padła z tej części agencji, której leży na sercu dbałość o Matke Naturę. Pozostali pracownicy tego departamentu są współwinni sytuacji, którą zlecił amerykański rząd, sytuacji, w której miliony ton cząstek aerozoli wprowadza się do powietrza po to, aby wpływać na pogodę na naszej planecie. A wymówką dla tego przedsięwzięcia jest walka z globalnym ociepleniem. Ciągnące się po horyzont smugi zawierają zanieczyszczenia emitowane pod pretekstem bezpieczeństwa narodowego, przy czym nikt nie mówi o ich wpływie na ludzkie zdrowie.

chemtrails4

20 maja 2015 w mieście New London, w Connecticut, Prezydent Obama wygłosił przemówienie dla kadetów straży przybrzeżnej. Przedstawił w nim oficjalną politykę Stanów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatycznych wskazując powód, dla którego trzeba kontynuować rządowe programy modyfikacji pogody.
Obama powołał się na opracowanie, w którym zestawiono argumenty stojące za i przeciw teorii ocieplania się klimatu. Jednak jego opinia  w tej sprawie jest jasna: klimat się ociepla i to w alarmującym tempie:
„Jestem tutaj, aby powiedzieć Wam, że zmiany klimatyczne stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa całego świata. Zagrażają one bezpośrednio naszemu bezpieczeństwu narodowemu. Nie ulega wątpliwości, że wpływają one na obronność naszego wojska. Dlatego – musimy działać – i musimy zacząć działać już teraz.”

W swoim przemówieniu Obama nie wspomniał o tym, że amerykański rząd pracuje obecnie nad dwoma programami:
– programem masowego tworzenia sztucznych chmur oraz
– programem, mającym na celu zebranie akademickich autorytetów, którzy zaproponują oficjalny program chłodzenia powierzchni ziemi poprzez zwiększanie powłoki chmur.

W lutym amerykańska Państwowa Akademia Nauk opublikowała książkę zatytułowaną „Kontrola klimatu: odbijanie promieni słonecznych jako sposób na obniżenie temperatury Ziemi” [link]. Pozycja ta z pewnością wiąże się z programem wprowadzania na nasze niebo aerozoli, które zmniejszają ilość docierającego do nas światła słonecznego. W książce drwi się z ekologów, którzy twierdzą, że takie programy już są realizowane i szkodzą ludzkiemu zdrowiu oraz przyczyniają się do powstawania pogodowych ekstremów.

Według Obamy amerykański rząd jest światowym liderem w postrzeganiu pogody jako czynnika kryzysowego. Kryzys ten będzie wymagał drastycznych działań współfinansowanych przez poszczególne państwa:
„Kiedy jesteś na pokładzie i masz wartę, jesteś czujny. Tworzysz plan na każdą ewentualność. I kiedy widzisz zbierające się chmury burzowe lub nadciągającą niebezpieczną ławicę – to nie siedzisz spokojnie nic nie robiąc. Działasz, bo chcesz ochronić Twój statek i Twoją załogę. I nic innego się wtedy nie liczy, nie porzucisz przecież swojej powinności. Tak samo ma się rzecz ze zmianami klimatycznymi. Zaprzeczanie im lub niechęć by się nimi zajmować, stanowi zagrożenie dla naszego bezpieczeństwu narodowego i osłabia naszą gotowość do działań.

Mam nadzieję, że Amerykanie są w stanie jednak trzeźwo patrzeć na świat i nie ulegną tym pobożnym życzeniom, w których to ludzkość zmierza do katastrofy.
Według Obamy z powodu ocieplania klimatu i wzrostu poziomu mórz „walka ze zmianami klimatycznymi jest kluczowym filarem amerykańskiego przywództwa na świecie. Kiedy spotykam się z przedstawicielami z całego globu, jest to zwykle temat numer jeden w naszych rozmowach – najważniejszy element naszej dyplomacji.”

Wszyscy się zgadzają, że klimat się zmienia

Podczas spotkania z kadetami Obama mowił, że zmiany klimatyczne są bezspornym faktem:
„Najlepsi naukowcy na świecie wiedzą, że klimat się zmienia. Nasi analitycy z służb wywiadowczych też wiedzą, że klimat się zmienia. Nasi przywódcy wojskowi – generałowie i admirałowie, na służbie i emerytowani – także to wiedzą. Nasi fachowcy z Departamentu Bezpieczenstwa – również to wiedzą. Podobnie jak straż przybrzeżna. A zatem, jest to fakt bezsporny.”
Za wzrostem temperatur według Obamy stoi dwutlenek węgla, element procesów: fotosyntezy u roslin i oddychania u ludzi. Ocieplenie sprawa, że lodowce topnieją a wzrost poziomu mórz o 1 do 4 stóp (od 30 do 120cm) zniszczy tereny przybrzeżne na całym świecie:
„Już dziś w Miami i Charleston ulice toną z powodu ogromnych przypływów. Wzdłuż naszych brzegów tysiące mil autostrad i dróg, linii kolejowych i obiektów energetycznych jest narażonych na niebezpieczeństwo. Przewiduje się, że dalszy wzrost poziomu mórz choćby o 1 stopę do końca wieku będzie kosztować nasze państwo 200 mld dolarów.”
Obama dodaje, że zmieniające się warunki pogodowe wywołają „niestabilność i konflikty” na całym świecie. Susza w Nigerii została „wykorzystana przez Boko Haram”. Tajfun na Filipinach, Haiyan, „pokazał nam, z czym możemy mieć do czynienia w niedalekiej przyszłości. Jeden z najgorszych cyklonów w całej historii zabił tysiące ludzi, wielu przesiedlono, straty liczono w miliardach dolarów a międzynarodową pomoc niosło także amerykańskie wojsko wraz ze swoją strażą przybrzeżną.” Ekstrema pogodowe będą tworzyć „klimatycznych uchodźców”, masowe migracje i nowe napięcia. Dlatego właśnie Pentagon nazywa zmiany klimatyczne czynnikiem „zwielokrotnionego zagrożenia”.

Pomoc może nadejść z powietrza, o czym prezydent nie wspomina

W swoim przemówieniu Obama wydawał się być podekscytowany możliwościami, jakie daje Ameryce kryzys klimatyczny. W zaistniałej sytuacji Stany Zjednoczone mają możliwość objąć pozycję lidera i dzięki niej rozszerzać swoją kontrolą wojskową i humanitarną na świecie. Będą też upoważnione do podejmowania nadzwyczajnych środków, ponieważ wszelkie interwencje zawsze można wytłumaczyć kryzysem. Obama mówił też  o śmiałych akcjach federalnych, w których być może wezmą udział młodzi kadeci. Jakby to nasze społeczeństwo nie mogło już się doczekać kolejnej federalnej akcji zbawienia…
Co dziwne, według Obamy na dzień dzisiejszy nie ma odpowiednich środków by móc odpowiedzieć na ten kryzys. W jego wzniosłej wypowiedzi nt. globalnej katastrofy znalazły się tylko przyziemne, techniczne rozwiązania. Obama zachwalał pojazdy z  coraz bardziej efektywnym układem spalania dodając, że:
„Samolot Sił Powietrznych F-22 pokonał barierę dźwięku lecąc na biopaliwach. A Navy ma całą grupę przewoźników – Zieloną Flotę – która tankuje biopaliwa. Nasza Piechota Morska rozlokowała się w Afganistanie mając na wyposażeniu przenośne panele słoneczne”.

Obama pochwalił także regulacje i działania EPA na rzecz zmniejszania emitowanych do powietrza zanieczyszczeń przemysłowych. Jego zdaniem Amerykanie ograniczyli emisje bardziej niż ktokolwiek inny na świecie:
„Możemy być dumni, że nasza emisja CO2 zbliża się do najniższego poziomu od dwóch dekad. Osobiście zobowiązałem się do dwukrotnego zwiększenia tempa ograniczenia emisji tego gazu do atmosfery.”

W swoim przemówieniu Obama podał rozwiązania małego kalibru. Nadchodzi globalna katastrofa, a on dumnie przedstawia wykorzystanie przez piechotę paneli słonecznych.
Co wypełnia lukę pomiędzy środowiskową katastrofą a jego ofertą rozwiązań? 16 naukowców z amerykańskiej PAN milczy w tej sprawie, mówiąc tylko, że wprowadzanie aerozoli do atmosfery to tylko teoretyczne koncepcje, które nadal czekają na wdrożenie do realizacji, a społeczeństwo ma uwierzyć, że jak dotąd nie podjęto żadnych prób w tej sprawie.

To kontrola pogody jest rozwiązaniem, które Obama przemilcza. A może lepszym terminem byłoby: „zarządzanie promieniowaniem słonecznym”? O rozwiązaniu tym prezydent roztropnie nie mówi, ponieważ przykrywa go gruba zasłona bezpieczeństwa narodowego. Bo choć smugi chemiczne pozostawiają po sobie dobitny wizualny dowód na niebie, to nadal pozostają one państwową tajemnicą. Według Jima Lee z Climateviewer.com tajne są zarówno składniki paliwa jak i sama operacja wykorzystania do tego celu rządowej floty tankowców powietrznych.

Ekolodzy tacy jak Dane Wigingotn twierdzą, że człowiek odpowiada za ocieplanie się klimatu, jednocześnie dodając, że tworzenie sztucznych chmur przez polityków pogarsza tylko sprawę. Wigington twierdzi, że kryzys klimatyczny sam w sobie jest polityką oraz że klimatyczne katastrofy, susze, burze i trzęsienia ziemi są wynikiem państwowych operacji, których sprawcy wykorzystują w tym celu tajność informacji oraz działania amerykańskich Sił Powietrznych.

W naszym kraju coraz częsciej mamy do czynienia z dziwną pogodą. 2 czerwca 2015 we wschodniej części Tennessee miało miejsce nietypowe gradobicie. Kalifornia już czwarty rok z rzędu walczy z suszą, a zdjęcia satelitarne przedstawiają smugi, które uniemożliwiają przyniesienie przez prąd strumieniowy deszczu w tamte rejony. Na pustyniach pada śnieg, a w Europie burze przynoszą nawet do 12 stóp (ok. 3,5m) śniegu. 25 marca 2014 w Chattanooga mieliśmy nietypową zamieć, dzień po tym jak samoloty z pióropuszami latały nad Hrabstwem Hamilton. 14 lutego 2014 w Chattanooga w trakcie burzy spadło 9 cali ciężkiego mokrego śniegu, który prawie całkowicie stopniał do wieczora dnia następnego – co jest dowodem na to, że nie był to śnieg pochodzenia naturalnego. 4 i 5 października 2013 mieliśmy do czynienia z podobną pogodą w zachodniej części kraju, w wyniku której zginęło wtedy 100 000 sztuk bydła – musiała być to „sztuczna” interwencja, ponieważ temperatury o tej porze roku dochodzą w tych rejonach do 40 stopni.

Modyfikacje pogody, dogłębnie opisane w literaturze naukowej znajdują w pełni odzwierciedlenie w rzeczywistości, choć amerykański rząd udaje, że żadnego z tych programów do dziś nie uruchomiono. W przemówieniu Obamy, luka pomiędzy opisywanym przez niego kryzysem i pobieżnym jego rozwiązaniem jest dużo mniejsza niż nam się wydaje. Wystarczy spojrzeć w niebo by zobaczyć dziesiątki tysięcy białych kosmyków, które ją wypełniają – mlecznych smug emitowanych w ramach potężnego rządowego programu, którego zadaniem jest kontrola pogody i kształtowanie naszego przeznaczenia.

Tekst źródłowy:
http://nooganomics.com/2015/06/obama-ignores-u-s-sky-striping-program-but-cites-global-security-threat-of-sunlight/
z dn. 10.06.2015

Reklamy

10 uwag do wpisu “Obama uparcie przemilcza fakt prowadzenia geoinżynieryjnych eksperymentów

  1. Pingback: NEWS24H.pl - Obama uparcie przemilcza fakt prowadzenia geoinżynieryjnych eksperymentów

  2. Z tego artykułu wyłania mi się obraz jego autora jako osoby głęboko wierzącej dotkniętej dysonansem poznawczym. Autor najwyraźniej święcie wierzy, że trwałe smugi kondensacyjne są wizualnym efektem modyfikacji klimatu skrycie prowadzonej przez amerykański rząd. Spiskową układankę burzy mu prezydent Obama, który jest zwolennikiem ograniczania emisji CO2 i przeciwnikiem geonżynierii. Jak to często bywa, reakcją na dysonans poznawczy jest zanegowanie rzeczywistości i jeszcze głębsze utwierdzenie się we własnej wierze. Byłoby to nawet zabawne, gdyby dotyczyło tylko autora. Ale z własnych doświadczeń wiem, że zdecydowana większość wierzących w spisek chemtrails jest gotowa zamknąć oczy i zatkać uszy (nazywają to otwarciem umysłu), byleby tylko uniknąć konfrontacji własnej wiary z rzeczywistością.

    Polubienie

    • Już się obawiałam, że Pan się z mojego bloga wyprowadził… a tu – naprawdę – miła niespodzianka:) Gdzieś w komentarzach na moim blogu pisałam, że jestem całkiem świeżym zwolennikiem „teorii chemtrails”, stąd być może nigdy nie przeczytałam o tym, że „prezydent Obama jest przeciwnikiem geoinżynierii”. Gdyby mógł mi Pan podać jakiś link z taką jego wypowiedzią, to byłabym wdzięczna.

      Polubienie

  3. Proszę przeanalizować stronę https://www.whitehouse.gov/climate-change , która streszcza całą strategię walki z globalnym ociepleniem wspieraną przez Obamę. Jest jasno ukazane, że wybrano inną drogę mitygacji niż geoinżynieria.

    Ja z kolei chciałbym, aby podała Pani linki do rządowego zlecenia akcji chemtrails, o którym wspomniano w artykule, oraz do informacji na temat tych dwóch programów nad którymi rząd podobno pracuje.

    Polubienie

    • Czyli Obama mowi o innych sposobach walki z globalnym ociepleniem a nie o tym, że stanowczo mówi NIE geoinżynierii…
      Co do tych dwóch programów – szukałam i nie znalazłam – przyznaję (co nie świadczy o tym, że nie widzę, co się dzieje nad naszymi głowami). Z pewnością musiałabym na to poświęcić naprawdę dużo czasu mając nadzieję, że do nich dotrę (nie wyskoczą po wpisaniu ich w Google) – ale skontaktuję się z autorem tekstu anglojęzycznego i dam Panu znać.
      Co do drugiego pytania – czy chodzi Panu o informacje z climateviewer.com?

      Polubienie

  4. Polityków poznaje się po czynach. Gdyby Obama był zwolennikiem geoinżynierii, to bez wątpienia umieścił by ją w swoim programie złagodzenia zmian klimatu.

    Nie chodzi mi o informacje z climateviewer.com, tylko o rządowe zlecenie wprowadzania do atmosfery milionów ton cząstek aerozoli po to, aby wpływać na pogodę na Ziemi. Jest o nim wzmianka w pierwszym akapicie artykułu.

    Jeśli Google czegoś nie znajduje, to może warto skorzystać z innej wyszukiwarki? Yandex albo Baidu bywają skuteczniejsze.

    Polubienie

    • Wątpię aby Obama upubliczniał wszystkie swoje zamiary i działania – oczywiście nie on jeden. Co do wyszukiwania informacji nt. programów tworzenia gęstszych warstw chmur to bardziej chodziło mi o to, że nie dość, że w Google nie będą one widnieć jako jedne z pierwszych w wynikach wyszukiwania (o ile w ogóle będą widnieć), to jest wysoce prawdopodobne, że ich nazwa wcale nie będzie odzwierciedlać tego co te programy mają w zamiarze zrealizować. A jako zwolenniczka „teorii chemtrails”, jestem przekonana, że te „man made clouds” na naszym niebie istnieją, ale o ich istnieniu władza nas z jakiś powodów nie informuje. Czyli prawdopodobnie takie programy być może można znaleźć w sieci, ale np. pod inną nazwą. Zupełnie z innej beczki ale polecam taki film: https://www.youtube.com/watch?v=YQbKKi5URyY w którym widać, pod jakimi kryptoninami przeprowadzane są różne działania, o których społeczeństwo nie ma być informowane.
      W sprawie programów – napiszę do autora. Doba ma niestety tylko 24 godziny, a „nie samym blogiem człowiek żyje”. Dziękuję też za namiary na inne wyszukiwarki – z pewnością skorzystam. Dam znać:)

      Polubienie

  5. Nazwa programu wcale nie musi wskazywać na jego zamierzone cele i środki do ich osiągnięcia. Nawet tytuł Climate Action Plan Obamy nie wskazuje, że chodzi o redukcje emisji CO2. Ale przecież w rządowych dokumentach będzie znacznie więcej, niż tylko tytuł. Nie mogę się więc doczekać, aż coś się znajdzie. Może nawet wspomniane zlecenie oprysków ;-)

    Chciałbym jeszcze prosić, żeby opisała Pani teorię „chemtrails” własnymi słowami (może nawet jako osobną notkę?), bez linkowania do artykułów i filmików. Jestem ciekawy w którą wersję tej teorii Pani wierzy.

    A na marginesie – gdyby napisała Pani, że nie jest przekonana o istnieniu „man made clouds”, to chyba bym uznał, że jest Pani oderwana od rzeczywistości ;-)

    Polubienie

    • Mail do autora artykułu wysłany:) Dam znać jak otrzymam odpowiedź.
      Co do mojej notki nt. chemtrails – kiedyś zabierałam się, by coś takiego opisać, ale chciałam się oprzeć nie tylko na moich wrażeniach i zaslyszanych wiadomościach, ale na twardych dowodach: raportach, dokumentach, itp. Niestety, moim zdaniem ogarnięcie pod tym kątem tematu „chemtrails” jest czasochłonne, więc nie powiem, porzuciłam to – mam mnóstwo materiałów zebranych, które nadal czekają aby je przejrzeć.
      W sprawie „man made clouds” to cieszę się, że choć w niektórych kwestiach się zgadzamy.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s